zmień dział


Skontaktuj się z nami:
+48 12 656 51 58


Aktualności

"I'm going to f***ing kill Google"

Te ostre słowa wygłosił dyrektor generalny Microsoft Corp. Steve Ballmer. Pierwszy po Billu Gatesie ulubieniec mediów, na zakończenie swojej mowy, by dać upust ogarniającej go wściekłości... rzucił krzesłem.
Całe przedstawienie wyszło przy okazji procesu, który firma z Redmond wytoczyła Google. Sprawa jest poważna, bowiem idzie o planowane rozszerzenie działalności obu firm w Chinach. Kością niezgody stał się były dyrektor MS - Kai Fu-Lee, który zaledwie dzień po odejściu z Microsoftu, trafił do Google.

Ballmer najwyraźniej nie może pogodzić się z kolejnymi stratami w swojej firmie. Opisana sytuacja miała miejsce, gdy Mark Lucovsky przyszedł kilka miesięcy temu do dyrektora omówić swoją decyzję o odejściu z MS na rzecz Google. Jak wspomina Lucovsky, Ballmer strasznie się wtedy wściekł - rzucił krzesłem przez swoje biuro i nawymyślał dyrektorowi Google, Ericowi Schmidtowi:

"I'm going to f***ing bury that guy, I have done it before, and I will do it again, I'm going to f***ing kill Google."

Tak było 10 miesięcy temu. Dziś Ballmer mówi, że wspomnienia Lucivsky'ego są przerysowane, a on wcale Schmidta pochować nie chciał, przynajmniej nie w praktyce... Był po prostu zły na Lucovsky'ego, że odchodzi i bardzo chciał, żeby ten zmienił zdanie.

Cała historia jest jednak jednym z dowodów w sprawie Google przeciwko MS. W lipcu sąd orzekł, że Lee nie może wykonywać swych prac dla Google, bowiem mógłby wykorzystywać do tego informacje, które zdobył jeszcze jako pracownik Microsoftu.

Microsoft stara się udowodnić, że Google pragnie Lee dla jego wiedzy, Google stara się udowodnić, że Microsoft robi to wszystko, bo się mści. Walka gigantów trwa, a w grę wchodzą wielkie wpływy i jeszcze większe pieniądze.
   
Powrót