„W porządku, komputerze”, czyli jak przezwyciężyć lęk przed technologią

„W porządku, komputerze”, czyli jak przezwyciężyć lęk przed technologią

Dziecko obsługujące laptopa

Wynalazki, zdobycze cywilizacyjne, udogodnienia techniczne… Jak przyjmuje je człowiek? Jak się do nich odnosi? Niełatwo jednoznacznie odpowiedzieć. Od kiedy ludzkość podejmuje wysiłki na rzecz rozwoju i doskonalenia, wszelkie nowinki technologiczne wzbudzają kontrowersje. Podchodzimy do nich z mieszaniną obaw i optymizmu. Z jednej strony napawają nas dumą, dając nadzieję, że nasze życie – dzięki nim - stanie się lepsze, wygodniejsze, ciekawsze. Z drugiej budzą uzasadniony często lęk przed zawłaszczeniem naszej osobowości, dehumanizacją, zniewoleniem. Boimy się, że technologia nami zawładnie, wynaturzy relacje międzyludzkie, wymknie nam się spod kontroli. Podobnym obawom często daje wyraz współczesna kultura, w tym także muzyka, znakomicie oddająca ducha naszych czasów. Zwłaszcza szeroko pojęta muzyka popularna, czy to rockowa, czy elektroniczna, sięga po tematykę wpływu technologii na życie człowieka. Do jakich dochodzi wniosków?

Komputerowy świat – proroctwa, fascynacje, lęki

W 1981 ukazała się jedna z najciekawszych płyt muzycznych lat 80. – „Computer World” (w oryginalnej wersji niemieckiej „Computerwelt”) grupy Kraftwerk. Ten wybitny niemiecki zespół z kręgu współczesnej muzyki elektronicznej już na wcześniejszych albumach podejmował zagadnienia związane z nadziejami i zagrożeniami technologicznymi oraz cywilizacyjnymi (np. na płycie „Radio-Activity”), natomiast na „Computer World” po raz pierwszy sięgnął po tematykę zasygnalizowaną w tytule, stawiając pytanie o rolę komputerów we współczesnym społeczeństwie. Płyta powstała w epoce pionierów komputeryzacji, kiedy upowszechnienie tej dziedziny życia nie było jeszcze oczywistością. Majaczyły już wprawdzie na horyzoncie wielkie możliwości komputera, jednak mówimy tu o epoce przedinternetowej. W odniesieniu do komputerów dominowały fascynacja i optymizm wobec perspektyw rozwoju technologicznego. Nastroje te częściowo znalazły odzwierciedlenie w tekstach zawartych na albumie grupy Kraftwerk. Na tle potężnych, elektronicznych beatów, ujmujących ponadczasową przebojowością, padają słowa pełne zachwytu nad postępującą miniaturyzacją urządzeń elektronicznych („Pocket Calculator”), peany na cześć „peceta”: I program my home computer/Beam myself into the future (tłum. Programuję swój domowy komputer/Mój własny promień do przyszłości; „Home Computer”) czy pochwały czysto rozrywkowego potencjału komputera („It’s More Fun To Compute”). Generalnie przeważa optymizm, jednak niekiedy podszyty obawą. Twórcy płyty mają wprawdzie nadzieję, że komputer towarzyszący człowiekowi rozwiąże różne jego problemy i uczyni życie lepszym, jednak stawiają pytanie o granice postępu technologicznego oraz jego konsekwencje. Złowieszczo brzmią zestawienia „komputerowego świata” z agencjami wywiadowczymi odpowiedzialnymi za inwigilację w utworze tytułowym, niepokoi też (ale i fascynuje proroczą wizją) zawarta w „Computer Love” opowieść o samotności, na którą lekarstwem ma być wirtualna miłość. Kraftwerk na płycie „Computer World” zdaje się przeczuwać, że fascynacja komputerami z czasem ustąpi miejsca lękom, a niewinna zabawa „pecetem” może przekształcić się w podporządkowanie człowieka wszechobecnej technologii.

Niepokoje końca wieku w wersji Radiohead

Komputer i adapter

Tematyka komputerowa wracała w dziełach muzycznych wielokrotnie później. Nic dziwnego: żyjemy przecież w erze cyfrowej, której blaski i cienie odbijają się we współczesnej kulturze. W 1997 ujrzała światło płyta, która nie tylko okazała się kamieniem milowym w muzyce rockowej, ale też rzuciła interesujące światło na związki człowieka z technologią, akcentując jednak w znacznie większym stopniu obawy niż nadzieje. Albumem tym był „OK Computer” brytyjskiej grupy Radiohead. Muzyczny majstersztyk, natomiast w warstwie tekstowej: wielowątkowa opowieść o współczesnym człowieku zdominowanym przez neurozy i lęki. Tytuł płyty, w wolnym przekładzie „W porządku, komputerze”, niósł przekaz podszyty ironią. To jakby próba oswojenia maszyny, zbratania się z nią, jednak skazana na niepowodzenie. Okazuje się bowiem, że nic nie jest w porządku w świecie końca XX w. Charyzmatyczny lider grupy, Thom Yorke, wyśpiewuje tu smutnym głosem wszystkie dzisiejsze obawy człowieka: technofobię, zagrożenie automatyzacją pracy, dominację korporacyjnych wzorców, sceptycyzm wobec cywilizacyjnego postępu, zagubienie w tłumie, samotność (nie tylko w sieci). I choć teksty na płycie mają niekiedy charakter subiektywnego „strumienia świadomości”, to jednak Yorke’owi udało się uchwycić sedno współczesnych obaw i powszechność depresyjnych nastrojów sprzed dwóch dekad. Symbolem zagrożeń staje się na płycie piosenka „Fitter Happier” , gdzie użyto syntezatora głosu systemu Macintosh, który monotonnie podaje coś na kształt przepisu na bycie szczęśliwym. Zestaw rad, jakie się tu pojawiają, nabiera elementów absurdu, bo sprowadza się do wyzbycia indywidualizmu. Jednocześnie pobrzmiewają tu echa internetowych poradników, próbujących znaleźć receptę na każdą bolączkę współczesnego człowieka. W ten sposób, zdaje się mówić zespół, wkraczamy na drogę do dehumanizacji, a technologia zaczyna dyktować nam, jak mamy żyć. Oczywiście, to nie miejsce na szerszą interpretację natchnionych tekstów z albumu „OK Computer”, ale warto zauważyć, że zarówno one, jak i genialna muzyka Radiohead odcisnęły bardzo silne piętno na kulturze przełomu wieków.

Czy technologii trzeba się bać? 

W kontekście rozmaitych wypowiedzi kulturowych nasze lęki są zrozumiałe. Twórcy niejako uprzedzają nasze podświadome obawy, materializując je w postaci dzieł, które potem wracają do nas ze zdwojoną energią oddziaływania. Im więcej w nich zapowiedzi zagrożeń, im więcej katastroficznych wizji, tym bardziej potęguje się nasz strach. Ale jest też druga strona medalu: zawarte w kulturze obrazy pozwalają nam na oczyszczenie, uwolnienie z traum, osiągnięcie katharsis. A w życiu codziennym? Gdy musimy korzystać z technologii? Gdy w dużym stopniu determinuje ona nasze życie? No cóż, refleksja nad jej rolą w codziennej egzystencji jest ważna. Musimy jednak osiągnąć równowagę niezbędną, by nad technologią zapanować. A gdy mimo wszystko „komputerowy świat” jawi nam się jak mroczna, nieprzyjazna sfera, zwróćmy się o pomoc do specjalistów, którzy pozwolą rozwiać wszelkie obawy. Udowodnią, że można ten świat oswoić. Uporządkować. Odsłonić jego reguły. Jeśli potrzebujemy do tego świata wejść, ale się boimy, skorzystajmy z Outsourcingu IT . To narzędzie, dzięki któremu możemy przejść przez komputeryzację czy informatyzację naszej firmy lub innego przedsięwzięcia suchą nogą. Tych z Państwa, którzy chcą zaufać sprawdzonym rozwiązaniom technologicznym, zapraszamy do kontaktu pod nr 12 656 51 58 w. 45. Więcej informacji można znaleźć tu:

https://www.escsa.pl/Outsourcing_IT.
 

Dodane przez Marcin Ciupek

   

Wybrane przez nas

Najpopularniejsze w miesiącu